Reklama porównawcza i "Lepsze bo polskie". Kiedy chwalenie własnego produktu staje się czynem nieuczciwej konkurencji?
Data publikacji: 16 czerwca 2026 r.
Autor: adwokat Waldemar Rakoczy, Kancelaria Rakoczy Wroński Adwokaci i Radcowie Prawni sp.p. Kraków/Warszawa
W dobie agresywnej promocji w mediach społecznościowych, chwytliwe slogany takie jak „Lepsze bo polskie” czy porównywanie parametrów produktów do konkurencji stało się powszechne. Granica jednak między skutecznym marketingiem a czynami nieuczciwej konkurencji bywa bardzo cienka. Otrzymując pismo od konkurenta z żądaniem usunięcia treści, przedsiębiorca często uświadamia sobie, że nie znając przepisów, łatwo wpaść w pułapkę prawną. W niniejszym artykule, na bazie realnej sprawy dotyczącej branży złączek hydraulicznych prowadzonej przez naszą Kancelarię, wyjaśniam, jakie ryzyka niesie za sobą reklama porównawcza i jak promować polskie pochodzenie produktu, nie naruszając prawa.
1. Definicja i dopuszczalność reklamy porównawczej
Wiele osób błędnie zakłada, że nie wolno w ogóle porównywać swoich produktów do konkurencyjnych. To mit. Zgodnie z art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, reklama porównawcza jest dozwolona, ale pod warunkiem łącznego spełnienia 8, wymienionych w tym przepisie (art. 16 ust 3 pkt 1-8), rygorystycznych przesłanek.
W analizowanej przeze mnie sprawie klient (producent złączek) bronił się, że jego reklama była prawdziwa. Fakt, jego produkty (linia A) rzeczywiście miały certyfikację na 15 bar, podczas gdy bezpośrednio porównywalna linia konkurenta miała 13 bar. Samo porównanie ciśnienia – owszem – jest dopuszczalne. Problem pojawia się, gdy producent zaczyna używać uogólnień i wartościowań.
2. Pułapka „Lepsze bo polskie” – patriotyzm a dyskredytacja
To jeden z najczęstszych problemów. Slogan „Lepsze bo polskie” (lub „Dobre bo polskie”) jest bardzo nośny, ale prawnie niebezpieczny.
- - Jak to robić źle: Sugerowanie, że sam fakt polskiego pochodzenia automatycznie przesądza o wyższej jakości towaru w porównaniu do towarów zagranicznych. Jest to niedopuszczalne wartościowanie, które dyskredytuje konkurencję.
- - Jak to robić dobrze: Slogan ten powinien być odnoszony do patriotyzmu gospodarczego. „Lepszy” nie w sensie parametrów technicznych, ale z punktu widzenia społecznego – wspierasz lokalną gospodarkę, firma płaci podatki w Polsce, tworzy miejsca pracy. To jest przekaz dozwolony.
3. Kłamstwo w reklamie a odpowiedzialność karna (Art. 26 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji)
Kluczowa kwestia, którą często bagatelizujemy – twierdzenia o konkurencie muszą być prawdziwe. W przedmiotowej sprawie klient stwierdził w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych, że konkurent jest „w 100% niemiecką firmą i wszystko produkuje w Chinach”. Tymczasem konkurent był polską spółką prawa handlowego (kapitał niemiecki to nie to samo co „niemiecka firma”). Taka pomyłka to nie tylko naruszenie dóbr osobistych spółki, ale w skrajnych przypadkach może wypełnić znamiona czynu zabronionego z art. 26 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości „o swoim przedsiębiorstwie lub przedsiębiorcy, w szczególności o osobach kierujących przedsiębiorstwem, wytwarzanych towarach, świadczonych usługach lub stosowanych cenach albo o sytuacji gospodarczej lub prawnej przedsiębiorcy lub przedsiębiorstwa w celu szkodzenia przedsiębiorcy”, zagrożone karą grzywny, a nawet aresztu.
4. „Oszustwo” i „zachodnie firmy” – paliwo dla roszczeń
Największym błędem, jaki widzę w praktyce, jest używanie języka sądowo-karnego w reklamie. Hasło: „Nie dajmy się oszukać zachodnim firmom” to proszenie się o pozew. Zarzucenie komukolwiek „oszustwa” (czynu karalnego) bez prawomocnego wyroku sądu jest typowym czynem nieuczciwej konkurencji polegającym na dyskredytacji. Każdy przedsiębiorca ma prawo do domniemania uczciwości swojej działalności.
Podsumowanie i wnioski praktyczne:
Prowadząc reklamę porównawczą, zwłaszcza w social mediach, pamiętaj o zasadzie „prawda, konkret, powściągliwość”. Porównuj konkretne parametry (np. „nasza złączka wytrzymuje 15 bar, a model X konkurenta 13 bar”), a nie ogólną „polskość”. Unikaj wartościujących stwierdzeń typu „lepszy” bez podania obiektywnego kryterium oraz deprecjonujących określeń jak „oszustwo”. Jeśli chcesz używać haseł prospołecznych, odnoś je do wartości takich jak wsparcie lokalnej przedsiębiorczości, a nie domniemanej wyższości technologicznej wynikającej z flagi biało czerwonej.
Opisana powyżej sprawa to tylko jeden z przykładów sporów, które prowadzimy w naszej kancelarii z zakresu prawa zwalczania nieuczciwej konkurencji w Krakowie i Warszawie. Jeśli chcesz poznać konkretne case study oraz dowiedzieć się, jak wygląda typowy proces dochodzenia roszczeń z tytułu nieuczciwej konkurencji, zapraszam do artykułu na naszej stronie firmowej: Case study – reklama porównawcza w praktyce na www.kancelaria-rakoczy.pl.